1 mln 820 tys. 773 zł - takiej kwoty domaga się od gminy Olkusz parafia św. Andrzeja Apostoła w ramach odszkodowania za sprzedaż wywłaszczonych wcześniej działek, na których stoi teraz hipermarket Carrefour. Sprawa ta na pewno podzieli olkuszan. Niektórzy z nich, jak były burmistrz Dudkiewicz, uważają żądania parafii za nietakt wobec mieszkańców. W pierwszej instancji parafia sprawę wygrała. Sąd Apelacyjny dał obu stronom dwa miesiące na zawarcie ugody. Sprawa przed sądem ciągnie się od dwóch lat.
Parafia była właścicielem tych działek do 1975 roku. Wówczas to sprzedała je na rzecz Skarbu Państwa, na podstawie ustawy z 1958 roku o zasadach i trybie wywłaszczania nieruchomości. - Skarb Państwa nabył te grunty nie w drodze wywłaszczenia, a w drodze dobrowolnej sprzedaży poprzez parafię. Wtedy parafia uzyskała za te grunty cenę rynkową, taką, jaką zażyczył sobie ówczesny proboszcz i jaką zaakceptowały ówczesne władze. Istnieje akt notarialny, można tę cenę sprawdzić - twierdzi Janusz Dudkiewicz, który jako burmistrz w 2000 r. sporne działki sprzedał. Cztery działki o łącznej powierzchni nieco ponad 3,78 ha miały być przeznaczone na budowę hali sportowej. Hala owszem, powstała, ale tylko na części z nich. Reszta terenu przeznaczonego na budowę hali pozostała niezagospodarowana.
Zmiana planu zagospodarowania to nie sprzedaż działek
Sprawa ciągnie się przez cztery kolejne kadencje. Zarówno obecny, jak i ówcześni burmistrzowie uważają, że cała procedura przebiegała zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa. Gminne już wtedy tereny podzielono na mniejsze, a części z nich zmieniono przeznaczenie w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, z terenów sportowo-rekreacyjnych na handlowo–usługowe. Wówczas burmistrzem był obecny poseł Andrzej Ryszka, zdaniem którego wszytko przebiegało zgodnie z prawem. - Istotnie, za czasów
sprawowania przeze mnie funkcji burmistrza Olkusza została dokonana zmiana planu zagospodarowania przestrzennego. Tego dokonała Rada, a nie burmistrz, bowiem to w kompetencji Rady Miasta leży uchwalanie takich zmian. Należy bezwzględnie podkreślić, iż zmiana planu zagospodarowania przestrzennego to konieczność, która ma w perspektywie przyczynić się do rozwoju gminy. Brak takich zmian skutkowałby marazmem i zastojem gospodarczym. Nie można zapomnieć o rozróżnieniu dwóch rzeczy: zmiany planu zagospodarowania przestrzennego i sprzedaży działek. Zmiana planu została dokonana przez Radę Miejską podczas sprawowania przeze mnie funkcji burmistrza, sprzedaży natomiast dokonali następcy. Funkcjonując od wielu lat na płaszczyźnie polityki samorządowej, sprawując różnorakie funkcje na szczeblach samorządu terytorialnego, od zawsze kieruję się zasadą uczciwości i transparentności swoich działań. Uchwalanie planu nie jest związane ze sprzedażą. Sprawa w swej istocie jest bardzo poważna i powinna być dokładnie zbadana przez instytucje do tego powołane. Stąd też konieczne staje się jej publiczne wyjaśnienie, wywołanie dyskusji, która pozwoli każdemu mieszkańcowi miasta ocenić obiektywnie jej wszystkie aspekty – twierdzi poseł Ryszka.
O hipermarkecie mówiło całe miasto
W 2000 roku, gdy władzę w mieście objął Janusz Dudkiewicz, część tych terenów sprzedano firmie Echo Investment, pod budowę hipermarketu. Miał to być pierwszy tego typu obiekt w mieście, dlatego też sprawa była szeroko komentowana w Olkuszu, głośno wyrażali swój protest olkuscy kupcy. Zanim roszczenia wysunęła parafia, swoich praw względem działek na tamtym terenie dochodziły sądownie osoby prywatne. W 2003 roku o odszkodowanie za działkę leżącą obok byłych nieruchomości parafialnych wystąpiły dwie jej poprzednie właścicielki. Po ponad trzech latach Sąd Najwyższy w Warszawie oddalił powództwo, po wyczerpaniu całej procedury sądowej.
W styczniu 2004 roku, już za kolejnej kadencji, ówczesny wiceburmistrz Stanisław Piechowicz zawiadomił parafię o zamiarze sprzedaży części niezagospodarowanych nieruchomości, wraz z pouczeniem o możliwości ubiegania się o ich zwrot. Wówczas parafia wystąpiła do Starostwa Powiatowego z wnioskiem o zwrot wszystkich działek, których nie wykorzystano na cel wywłaszczenia. W grudniu 2006 roku Starostwo wydało decyzję o zwrocie tych nieruchomości, których gmina nie sprzedała. I tak też się stało – parafia odzyskała ziemie o powierzchni ponad 2,53 ha. Co do reszty nieruchomości parafia poprzez sąd w Olkuszu w ubiegłym roku zaproponowała ugodę, domagając się odszkodowania w kwocie ponad 1 mln 820 tys. złotych. Gmina nie wyraziła zgody, podkreślając, że działki te sprzedano zgodnie z procedurą przetargową, a parafia w stosownym czasie nie wystąpiła o zwrot tych nieruchomości, ani nie skorzystała z prawa pierwszeństwa. Parafia skierowała sprawę do sądu w Krakowie. Podstawą do roszczenia były art.136 ust. 2 ustawy O gospodarce nieruchomościami, który brzmi „ w razie powzięcia zamiaru użycia wywłaszczonej nieruchomości lub jej części na cel inny niż określony w decyzji o wywłaszczeniu właściwy organ zawiadamia poprzedniego właściciela lub jego spadkobiercę o tym zamiarze, informując równocześnie o możliwości zwrotu wywłaszczonej nieruchomości”. Gmina stoi na stanowisku, że nie zawiadamiając indywidualnie parafii,nie pozbawiła jej prawa do skorzystania z pierwokupu, ponieważ od połowy lutego 2000 roku obowiązuje sposób powiadamiania przez podanie do publicznej wiadomości wykazu nieruchomości przeznaczonych do sprzedaży, bez konieczności indywidualnego zawiadamiania poprzednich właścicieli.
Wyrok sądu – parafia ma rację
Sąd w wyroku w pierwszej instancji uznał w całości powództwo parafii. W uzasadnieniu wyroku czytamy m.in., że „jest oczywiste, że gdyby powód został zawiadomiony i poinformowany o możliwości zwrotu, to podjąłby działania w kierunku zwrotu nieruchomości (…) Sąd wziął pod rozwagę okoliczność, że poprzedni właściciel wywłaszczonej nieruchomości nie miał obowiązku nieustannego sprawdzania wszelkich ogłoszeń w Urzędzie Gminy dotyczących nieruchomości położonych na jej terenie oraz czytania wszelkiej prasy, gdzie takowe ogłoszenia mogłyby się znajdować, tym bardziej że parafia niebędąca już właścicielem przedmiotowych działek nie była informowana o kolejnych podziałach i nowych numeracjach działek”. Sąd uznał także, że wykaz nieruchomości wskazuje tylko działki przeznaczone do sprzedaży, a zawiadomienie zawiera dane o przeznaczeniu danej nieruchomości na inny cel niż wskazany w decyzji o wywłaszczeniu i pouczenie o możliwości wystąpienia o ich zwrot. Sąd odniósł się także do wysokości odszkodowania, uznając, że „kwota ta jest równa cenie, jaka pozwana gmina uzyskała z tytułu sprzedaży tych nieruchomości. Łącznie zatem wartość nieodzyskanych działek jest równa kwocie 1.888.547, 08 złotych, a po pomniejszeniu tej kwoty o 63.801 złotych, będącej kwotą zwaloryzowanego odszkodowania (…) powód poniósł szkodę w wysokości 1.820. 773, 08 złotych”. Sąd tym samym nie podzielił stanowiska gminy, iż gdyby działki były sprzedawane osobno, nie uzyskałyby tak wysokiej ceny.
Dobrze, że sprzedaliśmy
Janusz Dudkiewicz, za którego kadencji sprzedano działki pod hipermarket uważa, że wszystko przebiegło zgodnie z prawem i parafia nie powinna domagać się odszkodowania. -Tak jak wtedy,
tak i dzisiaj uważam, że te grunty zostały sprzedane w imieniu prawa i zgodnie z prawem. Przecież to nie burmistrz sprzedaje ot tak sobie czy to te, czy inne grunty, ale musi mieć stosowne dokumenty, aby je sprzedać. Te grunty zostały sprzedane, bo była stosowna opinia biura prawnego, które do dzisiaj istnieje w urzędzie, bo został zmieniony miejscowy plan na tereny usług i handlu z terenów rekreacji i sportu. Uważam, że bardzo dobrze zrobiliśmy, że te tereny wtedy sprzedaliśmy. Uzyskaliśmy za nie ponad 7 mln złotych i za te pieniądze zostało wtedy wykonanych wiele inwestycji w mieście, choćby ul. Kościuszki czy Rabsztyńska, basen miejski na Czarnej Górze, sala gimnastyczna w Osieku czy remont ośrodka zdrowia na Słowikach. Służą one do dzisiaj społeczeństwu i będą służyć jeszcze przez wiele lat. Gmina była prawnym właścicielem tych terenów i prawnie je nabyła. Uważam, że na dzień dzisiejszy, po tylu latach, gdy tereny te zostały przekształcone, zmieniła się ich wartość - to prawda, ale parafia wiedziała, kiedy sprzedawała, że sprzedaje grunty, jakie ma i że na tych terenach na pewno coś kiedyś powstanie. Że ich wartość się zwiększyła, to bardzo dobrze, ale żeby z tego tytułu chcieć jeszcze uzyskiwać odszkodowanie – uważam, że jest to nietakt w stronę gminy i mieszkańców tego miasta. Wielokrotnie gmina pomagała i pomaga dzisiaj parafii. Choćby w ostatnim roku oświetlenie bazyliki, koszty poniosła gmina, która też płaci za jej bieżące utrzymanie i energię elektryczną. Dodam, że gdy sprzedawaliśmy wspomniane działki, w tym czasie parafia otrzymała nieodpłatnie 3,5 ha przy cmentarzu parafialnym, na jego poszerzenie. Na dzień dzisiejszy cmentarz funkcjonuje i parafia z tego tytułu ma pożytki - komentuje Janusz Dudkiewicz. Dodał również, że dziwi go fakt, iż nie został powołany na świadka w tej sprawie, skoro był wówczas burmistrzem i można było skorzystać z jego wiedzy.
Dwa miesiące na ugodę
Na rozprawie apelacyjnej 20 października sąd dał obu stronom postępowania dwa miesiące na zawarcie ugody. Zarówno gmina, jak i
parafia wyraziły na to zgodę. Rozmowy jeszcze się nie zaczęły. -Zleciliśmy wycenę tych nieruchomości, które w 2000 r. zostały zbyte na rzecz inwestora, a pochodziły z wywłaszczenia. Chcielibyśmy mieć twardą podstawę do negocjacji z parafią, no i będziemy rozmawiać. Jest kilka pomysłów, natomiast wiele zależy od tego, jakie będzie stanowisko parafii. Wydaje się, że punkt wyjścia jest na dzień dzisiejszy określony z jednej strony wyrokiem sądu w pierwszej instancji, drugi będziemy mieli wówczas, gdy będzie wycena nieruchomości. Chcielibyśmy uniknąć konieczności wypłaty tych pieniędzy jednorazowo w gotówce – mówi olkuski burmistrz Dariusz Rzepka.
Co na to parafia?
Jak poinformował nas ks. Jarosław Kwiecień z sosnowieckiej Kurii, oficjalne stanowisko Kurii w tej sprawie zostanie przedstawione, gdy będzie znany prawomocny wyrok sądu.
Kto zapłaci odszkodowanie?
Jeśli wyrok w drugiej instancji będzie korzystny dla parafii, gmina oprócz kwoty odszkodowania i ustawowych odsetek od 8 mają do dnia zapłaty będzie musiała również ponieść koszty postępowania sądowego w wysokości nieco ponad 43 tys. 400 zł oraz 91 tys. złotych opłaty sądowej. - Kryzys do samorządów dotarł z opóźnieniem, spowodował to, że mamy znacznie niższe dochody z tytułu udziału w podatkach państwowych. Jeśli tutaj sytuacja się nie zmieni i te dochody nie wrócą do stanu sprzed kryzysu, czyli do stanu z roku 2008 roku, wówczas nie widzę możliwości znalezienia dochodów własnych na spłatę tego zobowiązania - mówi burmistrz Rzepka.
Niezależnie od tego, czy gmina ograniczy inwestycje, czy też zaciągnie kredyt na ewentualną spłatę odszkodowania i tak zapłacą za to wszyscy mieszkańcy. Z podatków.
Co może zrobić gmina za 2 mln złotych?
- 1 mln 900 tys. zł - tyle kosztował remont ul. Szpitalnej (nowa nawierzchnia i chodniki, oświetlenie uliczne oraz gruntowna modernizacja infrastruktury podziemnej)
- ok. 2 mln zł - kosztowała budowa parkingów i modernizacja ul. Bylicy, nowy chodnik w tzw. dolince pomiędzy os. Młodych a Pakuską, budowa miejsc postojowych wraz z nową nawierzchnią asfaltową i chodnikami przed dwoma blokami na ul. Skalskiej oraz wkład gminy w remont Miejskiego Ośrodka Kultury
- 1 mln 800 tys. zł - wkład gminy w modernizację hali sportowej
- 1975 r. - sprzedaż działek przez parafię w drodze wywłaszczenia Skarbowi Państwa
- kadencja A. Ryszki - zmiana planu zagospodarowania przestzrennego, przekształcenie tych nieruchomości na tereny handlowo-usługowe
- 2000 r. - sprzedaż części działek spółce Echo Investment
- 2003 r. - o odszkodowanie za jedną z działek występują prywatne osoby (w 2006 r. sąd po wyczerpaniu całej procedury oddalił powództwo przeciw gminie)
- styczeń 2004 - władze miasta informują parafię o zamiarze sprzedaży pozostałych działek i mozliwości ubiegania się o ich zwrot
- kwiecień 2004 - parafia występuje do starostwa powiatowego o zwrot wszystkich działek, niewykorzystanych na cel wywłaszczenia
- grudzień 2006 - starostwo wydaje decyzję o zwrocie parafii tych działek, które nie zostały przekształcone, parafia odzyskuje w ten sposób 2,53 ha
- 2008 - parafia występuje w drodze ugody do gminy o odszkodowanie za pozostałe sprzedane działki, gmina nie wyraża zgody, a sprawa trafia do sądu w Krakowie
- styczeń 2009 - sąd w pierwszej instancji zasądza odszkodowanie na rzecz parafii, gmina składa apelację
- 20 października 2009 - sąd daje obu stronom dwa miesiące na zawarcie ugody
| < Poprzednia | Następna > |
|---|












Komentarze
Kwestia ulg od Gminy nie istnieje. Wszelkie ulgi reguluje Konkordat - relacje obustronne RP - Watykan (tak przynajmniej mi się wydaje). Odwróce pytanie, jeżeli nawet Gmina dotuje oświetlenie Kościoła w Olkuszu, w samym centrum, to, czy dotuje kler i Kościół Katolicki? Mnie się wydaje, że Kościół pw św. Andrzeja jest jedynym wyróżniającym się obiektem zabytkowym nie tylko w ścisłym centrum Olkusza, ale także w całym Olkuszu. Dlatego pytam, czyż nie warto "pokazywać" przejeżdzającym przez Olkusz jedynej budowli widzianej z drogi 94, czyż nie warto siać "robaka zaciekawienia" - cóż tam jest w środku? A jest sporo. Nie patrzmy na to z punktu widzenia (jak to niektórzy mówią) "katolandu", ale jako jednego z elementów promocji Olkusza. Przyznaję, za tym powinny iść inne działania marketingowo - promocyjne z Ratusza, ale to już inna bajka...
Wszystko na to wskazuje, że parafia pw. św Andrzeja Apostoła odniesie sukces i otrzyma zadośćuczynieni e. Ma do tego święte prawo ziemskie, ale czy ma prawo moralne etyczne, nie mnie to oceniać. Zastanawiam się ile gmina przeznacza pieniędzy na bieżące utrzymanie Parafii, jakie tez parafia ma ulgi?
A niech sobie wyznaje co chce, Konstytucja gwarantuje wolność wyznania i słowa. A co, inne wyznania w katolandzie nie mają prawa głosu? Obrońca uciśnionych sie odezwał czy masz jakiś układ z kościołem. Pewnie byś stos na rynku zapalił i za inne poglądy palił jak kościół w średniowieczu? Ludzie coraz bardziej mają dość tej obłudy.
Jeszcze raz powtarzam: względem prawa nie ma równych i równiejszych bez względu na moralny wydźwięk sprawy. Gdyby na miejscu parafii był ktokolwiek z nas wtedy opinia społeczna byłaby mu przychylna. Powtarzam: parafii kasa się należy! Czy powinna jej zażądać? To zupełnie inna sprawa.
Jestem niewierzący, niepraktykujący i praktyk kleru nie popieram. Ale prawo musi być prawem!
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.