piątek 25.05
Olkusz Olkusz Olkusz Olkusz Olkusz
14 °C 20 °C 20 °C 21 °C 23 °C
  Piątek     Sobota     Niedziela     Poniedziałek     Wtorek  
Przegląd TV Forum Blogi Interwencje
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Przegląd Olkuski Aktualności Opłatek jak uśmiech i dobre słowo

Opłatek jak uśmiech i dobre słowo

Email Drukuj

Wigilijny stół połączył samotnych i potrzebujących mieszkańców miasta. Podczas spotkania opłatkowego, zorganizowanego przez olkuski Ośrodek Pomocy Społecznej i Caritas, nikt nie mógł czuć się samotny. Wigilijne przysmaki, wspólne kolędowanie, łamanie opłatkiem, a nade wszystko dobre słowo płynące od innych ludzi i z Ewangelii były tym, czego w tym przedświątecznym okresie najbardziej brakuje.
- Nie jestem samotna, mam dzieci i pięciu wnuków, ale lubię tu przychodzić. To przypomina mi rodzinną atmosferę. Dzieci powychodziły już z domu i nie zawsze starcza czasu, żeby się spotkać i porozmawiać. A tu nikomu się nie spieszy. Jest tu dużo znajomych. To wszystko olkuszanie, więc często widujemy się na ulicach, w kościele - mówiła Krystyna Broda.

Zaczęli od kolędowania i kolędowaniem skończyli. Ale nie tylko to łączyło wszystkich. Najpierw fragment Pisma świętego i krótkie rozważanie odczytanych słów o narodzeniu Pańskim. Potem kruchy opłatek krążący z rąk do rąk i pełne ciepła życzenia. - Ewangeliści, mówiąc o narodzeniu Jezusa, opisują, że zdarzenie to wprowadziło pewne zamieszanie, w wyniku którego nikt nie był sam - mówił do olkuszan zaproszonych przez MOPS i Caritas ks. Stanisław Kołakowski, życząc im przy tym, by także oni w tym czasie nie byli sami i by potrafili otwierać oczy na innych, dzięki czemu łatwiej dostrzec prezenty, jakimi Bóg obdarza człowieka.
Właśnie tę bliskość i jedność miał wyrazić opłatek. - Chleb to ten symbol, który wybrał nasz Pan, by się w niego wcielić. Niech to przełamanie będzie symbolem drugiego człowieka. Niech wyraża uśmiech, dobre słowo i obecność - mówił, rozpoczynając ten stary polski zwyczaj ks. Stanisław. I nagle świetlicę przy parafii św. Andrzeja wypełnił gwar ciepłych słów, dobroci, a nawet przyjaźni. Ludzie, którzy znają się tylko z widzenia lub nie znają się wcale, uśmiechali się do siebie jak dobrzy znajomi. Łatwo było zapomnieć o problemach codzienności czy o pustym domu. Nikt zresztą nie miał prawa myśleć tego dnia o przykrościach, bo szybko znajdowali się obok skuteczni "lekarze" duszy. Doświadczyłam tego i ja. - A z panią nikt się nie połamie? - mówił z troską starszy mężczyzna, który podszedł do mnie z opłatkiem. Nikt nie pytał czy jestem samotna, czy może czeka na mnie pełny dom, czy mam pustą lodówkę, czy stół uginający się od wykwintnych dań. Zamiast tego padały pełne ciepła i optymizmu życzenia na Święta i Nowy Rok. Tego dnia byłam z nimi, więc stałam się jedną z nich. Tak samo jak "swoim" stawał się każdy, kto tylko przekroczył próg świetlicy. W takim miejscu Święta nabierają innego znaczenia - tego, które zatraca się gdzieś w ulicznym gwarze i ferworze zakupów.
Wigilijne spotkanie przygotowano dla 48 podopiecznych MOPS i Caritasu. Była nie tylko świąteczna atmosfera, ale też tradycyjne dania. Wyśmienita grzybowa, ryba i kapusta z grochem i grzybami, a do tego obowiązkowo kompot z suszu. I jeszcze upominki na święta - wigilijna chałka i owoce dla każdego gościa spotkania. A na koniec znów kolędy - tym razem w wykonaniu młodzieży z Gimnazjum nr 3 pod opieką nauczycielki Małgorzaty Kocjan. Uczniom szybko udało się rozśpiewać całą salę, a śpiewanie pastorałek i kolęd spodobało się tak bardzo, że młodzież nie mogła odmówić powtórki. Wspólne biesiadowanie już wkrótce...


Opłatek jak uśmiech i dobre słowo
Wigilijny stół połączył samotnych i potrzebujących mieszkańców miasta. Podczas spotkania opłatkowego, zorganizowanego przez olkuski Ośrodek Pomocy Społecznej i Caritas nikt nie mógł poczuć się samotny. Wigilijne przysmaki, wspólne kolędowanie, łamanie opłatkiem a nade wszystko dobre słowo płynące od innych ludzi i z Ewangelii były tym, czego w tym przedświątecznym okresie najbardziej brakuje.
- Nie jestem samotna, mam dzieci i pięciu wnuków, ale lubię tu przychodzić. To przypomina mi rodzinną atmosferę. Dzieci powychodziły już z domu i nie zawsze starcza czasu, żeby się spotkać i porozmawiać. A tu nikomu się nie spieszy. Jest tu dużo znajomych To wszystko olkuszanie, więc często się widujemy się na ulicach, w kościele - mówiła Krystyna Broda. Zaczęli od kolędowania i kolędowaniem skończyli. Ale nie tylko to łączyło wszystkich. Najpierw fragment pisma świętego i krótkie rozważanie sensu odczytanych słów o narodzeniu Pańskim. Potem kruchy opłatek krążący z rąk do rąk i pełne ciepła życzenia. - Ewangeliści mówiąc o narodzenie Jezusa opisują, że zdarzenie to wprowadził pewne zamieszanie, w którego wyniku nikt nie był sam - mówił do zaproszonych przez MOPS i Caritas olkuszan ks. Stanisław Kołakowski, życząc im przy tym, by także oni w tym czasie nie byli sami i by potrafili otwierać oczy na innych, dzięki czemu łatwiej dostrzec prezenty, jakimi człowieka obdarza Bóg.
Właśnie tę bliskość i jedność miał wyrazić opłatek. - Chleb to ten symbol, który wybrał nasz pan, by się w niego wcielić. Niech to przełamanie będzie symbolem drugiego człowieka. Niech wyraża uśmiech, dobre słowo i obecność - mówił rozpoczynają ten stary polski zwyczaj ks. Stanisław. I nagle świetlicę przy parafii św. Andrzeja wypełnił gwar ciepłych słów, dobroci a nawet przyjaźni. Ludzie, którzy znają się tylko z widzenia lub nie znają się wcale uśmiechali się do siebie jak dobrzy znajomi. Łatwo było zapomnieć o problemach codzienności czy o pustym domu. Nikt zresztą nie miał prawa myśleć tego dnia o przykrościach, bo szybko znajdowali się obok skuteczni "lekarze" duszy. Doświadczyłam tego i ja. - A z panią nikt się nie połamie? - mówił z troską starszy mężczyzna, który podszedł do mnie z opłatkiem. Nikt nie pytał czy jestem samotna czy może czeka na mnie pełny dom, czy mam pustą lodówkę czy stół uginający się od wykwintnych dań. Zamiast tego padały pełne ciepła i optymizmu życzenia na święta i Nowy Rok. Tego dnia byłam z nimi, więc stałam się jedną z nich. Tak samo jak "swoim" stawał się każdy, kto tylko przekroczył próg świetlicy. W takim miejscu święta nabierają innego znaczenia - tego, które zatraca się gdzieś w ulicznym gwarze i ferworze zakupów.
Wigilijne spotkanie przygotowano dla 48 podopiecznych MOPS i Caritasu. Była nie tylko świąteczna atmosfera, ale też tradycyjne dania. Wyśmienita grzybowa, ryba i kapusta z grochem i grzybami a do tego obowiązkowo kompot z suszu. I jeszcze upominki na święta - wigilijna chałka i owoce dla każdego gościa spotkania. A na koniec znów kolędy - tym razem w wykonaniu młodzieży z Gimnazjum nr 3 pod opieką nauczycielki Małgorzaty Kocjan. Uczniom szybko udało się rozśpiewać całą salę, a śpiewanie pastorałek i kolęd spodobało się tak bardzo, że młodzież nie mogła odmówić powtórki. Wspólne biesiadowanie już wkrótce.

 

Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Przegląd Olkuski nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Komentarze obraźliwe, szkalujące i naruszające ogólnie przyjęte normy współżycia społecznego będą usuwane. Prosimy o rozwagę w formułowaniu wypowiedzi. Chcielibyśmy, żeby dyskusja była rzeczowa i pożyteczna dla innych internautów. Zastrzegamy sobie możliwość usuwania komentarzy, których forma i treść znacznie odbiegają od przyjętej etykiety internetowej oraz naszego regulaminu. Jako redakcja szanujemy wolność i swobodę wypowiedzi, ale cenimy sobie również dbałość o kulturę języka.

Kod antysapmowy
Odśwież

Ostatnio na forum

Zobacz więcej »