W gminie Wolbrom podjęto uchwały intencyjne w sprawie likwidacji dwóch gimnazjów i trzech szkół podstawowych. Wbrew pozorom takie rozwiązanie nie oznacza rzeczywistej likwidacji tych placówek. Zgodnie z raportem doraźnej komisji Rady Miejskiej ds. Racjonalizacji Systemu Oświaty postanowiono pozostawić w mieście dwa z trzech gimnazjów, a dla reszty szkół zastosować kryterium ekonomiczne, w którym ustalono górną granicę „kosztochłonności" na poziomie 150% subwencji oświatowej. Szkoły przekraczające ten pułap powinny zostać przejęte przez stowarzyszenia, co znacząco obniży koszty ich funkcjonowania. Tym sposobem, bez żadnych protestów społecznych, przytłaczającą większością głosów udało się rozpocząć reorganizację, na której w ubiegłym roku potknęła się władza. Kluczem powodzenia było pozostawienie dwóch zamiast jednego gimnazjów w mieście, czego bezwzględnie domagali się mieszkańcy Wolbromia.
Przypomnijmy, że w grudniu ubiegłego roku, w celu redukcji ilości gimnazjów w mieście z trzech do dwóch powołano czwarte, aby w następnej kolejności zlikwidować Gimnazjum nr 1 i Gimnazjum nr 3 oficjalnie po to, by nie faworyzować żadnej z tych dwóch placówek. W rzeczywistości jednak wszystko wskazuje na to, że dzięki takiemu zabiegowi władze dokonują powtórnego, tym razem bardziej finezyjnego podejścia do likwidacji Gimnazjum nr 1. Rok wcześniej była już bowiem próba likwidacji „jedynki", do budynków której planowano przeniesienie „trójki". Taką ekwilibrystykę, (likwidację „jedynki", która posiada dobrą bazę lokalową i przeniesienie „trójki" do budynków po „jedynce") tłumaczono dużą popularnością Gimnazjum nr 3 wśród uczniów i rodziców z obwodu Gimnazjum nr 1. Wówczas jednak nauczyciele „jedynki" wykazali, że w trakcie likwidacji ich szkoły doszło do naruszenia prawa. Efektem tego władze, nie chcąc ryzykować skierowania sprawy do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, postanowiły odstąpić od likwidacji.
Tym razem, czego najlepszym przykładem były nadzwyczaj spokojne obrady ostatniej sesji Rady Miejskiej, likwidacja dwóch gimnazjów nie budzi większych emocji nawet wśród nauczycieli „jedynki". Być może przyczyniły się do tego zapewnienia wiceburmistrz Katarzyny Gamrat, że powinni oni w komplecie znaleźć zatrudnienie w nowo powołanej placówce. Ze zrozumiałych powodów zupełnie niezagrożeni czują się nauczyciele likwidowanej „trójki", ponieważ wszystko na to wskazuje, że zmienią jedynie budynek, a nie dyrektora, czyli zrealizowany zostanie faworyzujący ich placówkę plan zeszłoroczny. Dyrektora nowych placówek, zgodnie z ustawą o systemie oświaty, wyłania bowiem komisja konkursowa, której skład określa organ prowadzący tę szkołę, czyli gmina, uwzględniając udział przedstawiciela organu sprawującego nadzór pedagogiczny. Skoro z kolei taki przepis pozwala burmistrzowi w pełni decydować o wyborze dyrektora zakładanej szkoły, trudno sobie wyobrazić, że nie otrzyma tego stanowiska tak ceniony przez niego i rodziców dyrektor obecnej „trójki".
Gimnazjum nr 4 powstałe w wyniku połączenia „jedynki" i „trójki" - jak zapewnia wiceburmistrz Katarzyna Gamrat - przejmie obwody zlikwidowanych szkół. Tym samym liczba uczniów powinna w roku szkolnym 2012/13 wynosić ok. 350, czyli na poziomie początkowym funkcjonowania Gimnazjum nr 1, co tak jak i wówczas nie doprowadzi do konieczności wprowadzenia zmianowości. W nowym gimnazjum – zgodnie z deklaracją wiceburmistrz - uczniowie obecnych klas pierwszych i drugich „jedynki" i „trójki" będą uczyć się odpowiednio w tych samych zespołach klasowych i z tymi samymi nauczycielami, co powinno uchronić ich przed stresem spowodowanym zmianą środowiska. Oszczędności z tytułu redukcji gimnazjów w przyszłym roku szkolnym powinny kształtować się w granicach 200 tys. zł.
Większych emocji nie wzbudziły również uchwały intencyjne likwidujące szkoły wiejskie w Porębach Górnej i Dzierżnej, bowiem zgodnie z sugestiami speckomisji mają zostać przejęte przez stowarzyszenia. Takie rozwiązanie - co podkreślała wiceburmistrz - powinno znacząco obniżyć koszty ich funkcjonowania, bowiem nieobowiązująca w takich placówkach karta nauczyciela pozwoli na znaczące obniżenie pensji nauczycieli przy jednoczesnym wzroście ich czasu pracy. Oszczędności związane z przekształceniem tych szkół w placówki prowadzone przez stowarzyszenia mają wynieść ok. 500 tys. zł.
Najwięcej zastrzeżeń i emocji pojawiło się jedynie podczas dyskusji nad likwidacją Szkoły Podstawowej w Chrząstowicach, która ma zostać przekształcona w placówkę filialną szkoły w Gołaczewach. Zdaniem radnych opozycyjnych skupionych wokół Kazimierza Paci takie rozwiązanie jest faworyzowaniem tej najdroższej w przeliczeniu na jednego ucznia placówki oświatowej w gminie. W roku bieżącym w klasach I-III, bo taka jest struktura organizacyjna tej szkoły, uczy się w niej jedynie 14 uczniów w oddziałach łączonych. Zdaniem oponentów takiego rozwiązania, zarówno z ekonomicznego jak i dydaktycznego punktu widzenia placówkę tę należałoby zlikwidować. Wiceburmistrz Katarzyna Gamtat przekonywała jednak, że celem reorganizacji nie jest likwidacja żadnej szkoły, a przekształcenie tak małej placówki w szkołę prowadzoną przez stowarzyszenie jest nieracjonalne właśnie ze względów ekonomicznych. Dlatego stworzenie z niej placówki filialnej – podkreślała - będzie najlepszym rozwiązaniem.
Takiej argumentacji nie podzielał radny Stanisław Kołodziej, który nie krył zaskoczenia specjalnym potraktowaniem szkoły w Chrząstowicach, o czym jego zdaniem nie było mowy w raporcie speckomisji i zaproponował w ramach równego traktowania wszystkich placówek o przekształcenie również szkoły w Porębie Górnej w placówkę filialną.
W wyniku prac nad reorganizacją sieci szkół nastąpiły widoczne zmiany na lokalnej scenie politycznej. Zaproponowani przez radnego Kołodzieja na członków speckomisji radni Sikora i Mudyń, wcześniej w wyraźnej opozycji do burmistrza w kwestii likwidacji szkół, obecnie jako autorzy nowych rozwiązań stanęli w jednym szeregu z koalicją. W twardej opozycji pozostali już tylko radni: Pacia, Maciora, Kazimierska i Kołodziej, a chwiejnym i nieczytelnym Marian Ligienza.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|












Komentarze
powinien zarobione pieniądze przeznaczyć na dalsze zarybianie nerki ... np. rybom młotem
tak zdecydowano to rodzaj nagrody za bmw i kasa dobra
Ja zorganizowałem największy w dziejach protest, ja odkłamałem historię, ja zorganizowałem pierwszy w dziejach marsz niepamięci, ja, ja, ja wstrzymałem słońce ... Ja pouczam miejscowych i rozliczam ich z przeszłości chociaż jestem przybłędą nie wiadomo skąd i nie znam tutejszych realiów, jak chociazby tych, że mój teść był milicjantem obywatelskim, a ja rozliczam poprzedni system. A tak w ogóle to jestem naj, naj, naj, chociaż nie potrafię utrzymać porządku nawet pod swoim dachem.
pili pod amurka w zaszczytnym tow.'' pani'' i chama
DZIKI ZACHÓD
To naprawdę musieli dużo wypić.
możliwe a dyr domu kultury
tak ustalili na ostatnim zebraniu w rybaczówce pewne na 100%
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.