Mieszkańcy chcą lepszego transportu do Krakowa

Ponad 800 osób podpisało się już pod petycją skierowaną do władz samorządowych, która dotyczy utworzenia nowego połączenia autobusowego pomiędzy Olkuszem i Krakowem. Mieszkańcy chcą większego komfortu podróży oraz możliwości zakupu miesięcznych i ulgowych biletów. Jakie są szanse na realizację tych postulatów?

Dojazd ze Srebrnego Grodu do stolicy województwa stanowi jeden z najbardziej palących problemów mieszańców naszego miasta. Codziennie wielu olkuszan korzysta z minibusów, aby móc dostać się do pracy lub na uczelnie. Wielu z nich narzeka przy tym na warunki, w jakich przychodzi im podróżować. Nic więc dziwnego, że coraz głośniej mówi się o konieczności stworzenia alternatywnej formy transportu. Temat rozgorzał na nowo z początkiem marca, kiedy przewoźnicy podwyższyli ceny biletów z 7 na 8 zł.

- Podróż komunikacją zbiorową z Olkusza do Krakowa przypomina prawdziwą gehennę. Busy są często przepełnione, nie można w nich kupić miesięcznego biletu a ceny za przejazd są według mnie za duże względem jakości oferowanych usług – mówi nam pan Michał, olkuszanin pracujący na co dzień w Krakowie.

Sytuację takich osób poprawiłoby utworzenie połączenia kolejowego pomiędzy Srebrnym Grodem i stolicą województwa. Na to jednak na przestrzeni najbliższej dekady nie ma większych szans. Mieszkańcy postanowili więc zawalczyć o swoje racje. W Internecie ruszyła zbiórka podpisów pod petycją skierowaną do władz samorządowych wszystkich szczebli. Ma ona na celu skłonić je do uruchomienia nowej linii autobusowej obsługującej trasę Olkusz-Kraków. Podpisy można składać pod adresem www.petycja.olkusz.pl

- Utworzenie połączenia współfinansowanego i zarządzanego przez władze publiczne jest naszym zdaniem niezbędne. Autobusy powinny przede wszystkim kursować w godzinach rannych i popołudniowych, kiedy najwięcej osób podróżuje do Krakowa i z powrotem. Dzięki temu nie musieliby oni pokonywać tej drogi na stojąco, w zatłoczonym i dusznym minibusie – podkreśla Mateusz Kamionka, inicjator akcji.

Linia miałaby swój początek przy olkuskim Supersamie i biegłaby do krakowskich Bronowic, skąd pasażerowie mogliby przesiąść się na tramwaj i poruszać się po Krakowie bez konieczności przedzierania się przez uliczne korki. Zdaniem pomysłodawców akcji takie rozwiązanie skłoniłoby kierowców do korzystania z transportu publicznego, co pozytywnie wpłynęłoby nie tylko na środowisko, ale też na przepustowość DK94, szczególnie w godzinach największego ruchu.

Zadanie dla samorządów

Od lat mówi się o włączeniu Olkusza i Wolbromia do systemu Małopolskiej Karty Aglomeracyjnej. W 2016 roku ówczesne władze województwa małopolskiego ogłosiły zamiar stworzenia sieci linii autobusowych, które miały skomunikować m.in. te dwie miejscowości z Krakowem. Posiadacze „superbiletu” - jak potocznie nazywa się Małopolską Kartę Aglomeracyjną - mogliby płacąc jedną elektroniczną kartą dotrzeć do Krakowa a później poruszać się po mieście tamtejszą komunikacją publiczną.

Dla mieszkańców Srebrnego Grodu najważniejsze było jednak to, że na trasach zdominowanych do tej pory przez właścicieli minibusów pojawiłby się alternatywny przewoźnik. Nowe połączenia miała obsługiwać firma wyłoniona w ramach przetargu. Ten jednak ze względu na trwające prace związane z nowelizacją Ustawy o publicznym transporcie zbiorowym, ulega corocznym przesunięciom. W listopadzie ubiegłego roku otrzymaliśmy informację z Małopolskiego Urzędu Marszałkowskiego, że dotychczasowe regulacje najprawdopodobniej zachowają swoją ważność do końca 2021 r.

- Projekt ustawy wprowadza nowe zasady organizacji rynku od 1 stycznia 2022 r. Po wejściu w życie zmian, publiczny transport zbiorowy funkcjonował będzie w oparciu o model wskazany w tzw. „planie transportowym”. Rozstrzygnie on, na których liniach komunikacyjnych, sieci komunikacyjnej lub obszarach będą realizowane przewozy o charakterze użyteczności publicznej, a które linie mogą być przeznaczone do obsługi przez przewoźników na podstawie zezwolenia – informuje Magdalena Opyd z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego.

Ekonomia ponad wszystko

Zdaniem mieszkającego na terenie gminy Olkusz dr Mariusza Miąsko - prawnika i przedsiębiorcy specjalizującego się w zagadnieniach związanych z branżą TSL (transport – spedycja - logistyka), problemy opisane przez mieszkańców wynikają m.in. z obowiązujących przepisów. Ustawa o transporcie drogowym pozwala bowiem urzędnikom przyznawać nieograniczoną ilość zezwoleń transportowych na danych liniach. Powoduje to chaos organizacyjny i przyczynia się do nieuczciwej konkurencji pomiędzy przewoźnikami. Taka sytuacja odbija się zaś na pasażerach.

- Błędy legislacyjne skutkują brakiem stabilności i nie gwarantują przedsiębiorcom rentowności ich usług w dłuższej perspektywie czasowej. Żadna z firm transportowych nie zainwestuje w duże i drogie pojazdy jeśli nie wie, czy za pół roku dana linia nadal będzie dla niej dochodowa. Zwłaszcza, że zakup takiego pojazdu to koszt wielokrotnie wyższy niż w przypadku tradycyjnego busa – tłumaczy dr Miąsko.

Oddzielną kwestią jest też sama zasadność inwestowania w duże środki transportu. Siłą rzeczy są one bowiem mniej mobilne i droższe w obsłudze. Na koszty ich utrzymania oprócz wynagrodzenia kierowcy składają się m.in.: zużycie paliwa, obsługa serwisowa oraz amortyzacja. Przejazd autobusu mieszczącego dwa razy więcej pasażerów niż minibus może być nawet cztery razy droższy od swojego mniejszego odpowiednika.

Obietnice dopłat

Problem publicznego transportu zbiorowego w Polsce stał się także tematem tegorocznej kampanii wyborczej. Jednym z pomysłów na polepszenie jego jakości ma być wsparcie finansowe dla gmin i powiatów organizujących przetargi na przewozy lokalne. Dopłaty skłonić mają samorządy do tworzenia nowych linii autobusowych. Według wstępnych deklaracji budżet państwa miałby dokładać około 60 80 groszy do każdego "wozokilometra" na nierentownych liniach. Ukrytym aspektem takiej działalności byłoby jednak to, że kosztami ich utrzymania obarczeni zostaliby wszyscy podatnicy. Także ci, którzy nigdy z nich nie skorzystają.

- W przestrzeni publicznej funkcjonuje wiele oderwanych od rzeczywistości teorii. Jedna z nich głosi, że transport publiczny powinien być realizowany w miejscach, gdzie nie opłaca się realizować transportu prywatnego. Logika, rachunek ekonomiczny i poszanowanie dla publicznego pieniądza nakazują jednak, aby organizować go tylko w sytuacjach, gdy jest na niego faktyczne zapotrzebowanie – kwituje dr Mariusz Miąsko.

A jakie jest zdanie naszych Czytelników na ten temat? – Zapraszamy do dyskusji na www.przeglad.olkuski.pl


Komentowanie dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się lub załóż nowe konto.